Woda jako lek

Jak często przy porannej toalecie, biorąc krótki, chłodny nat­rysk, a potem wycierając energicznie ciało ręcznikiem, zastana­wiamy się nad leczniczymi walorami zakończonych właśnie czynności? Zazwyczaj traktujemy je jako zabiegi higieniczne, które pozwalają nam, przede wszystkim zmyć z siebie resztki senności przed wyruszeniem na podbój kolejnego dnia.
Jak często, wspominając wakacyjne bose wędrówki po wilgotnej, kamienistej plaży, czy zielonej, soczystej łące, myślimy o tym, że poddaliśmy nasz organizm zabiegom wodoleczniczym?
Codziennie, czy to sobie uświadamiamy, czy też nie, stosujemy takie, czy inne zabiegi hydropatyczne. Rzecz w tym, byśmy robili to świadomie i w pełni wykorzystywali zdrowotne właściwości wody.
Wodę od pradawnych czasów uważano za źródło życia i stosowano jako środek uzdrawiający.

 

Pierwsze informacje o stosowaniu wody jako środka leczniczego znaleźć można w słynnym traktacie indyjskim Rigweda, powstałym około 1500 roku przed narodzeniem Chrystusa. Wodę stosowano w celach leczniczych w Egipcie, później w Asyrii, Babilonii i Judei. Hydroterapię sprowadził z Egiptu do Grecji Pitagoras, a tam około 460 roku przed narodzeniem Chrystusa udoskonalił ją „ojciec medycyny" Hipokrates, który używał wody do leczenia rozlicznych dolegliwości; opisał szczegółowo takie zabiegi w swych pracach.
Z Grecji hydroterapia trafiła do Rzymu dzięki lekarzowi Asklepiadesowi i zyskała tam sobie niebywałe wzięcie. Słynne termy (np. Karakalli) służyły nie tylko do celów higienicznych, lecz przede wszystkim do celów leczniczych.